Lofoty ? pejzaż ze sztokfiszem

Jest takie miejsce na Północy, daleko za kręgiem polarnym, gdzie na niewielkim obszarze znajdziemy niemal wszystkie krajobrazy, jakich poszukujemy, przemierzając Norwegię. Strome, trudno dostępne masywy górskie, powikłana linia brzegowa, lśniące w polarnym słońcu płaty lodu oraz wąskie i głębokie fiordy to wizytówka Lofotów ? archipelagu, który nie bez przyczyny zwany jest ?Norwegią w pigułce?.

No i dorsze...! Nie ma takiego drugiego miejsca na świecie, gdzie tradycja poławiania i przetwórstwa ryb tak silnie wrosła w krajobraz otoczenia. Nic więc dziwnego, że prestiżowy magazyn podróżniczy National Geographic Traveller umieścił Lofoty na trójce najbardziej atrakcyjnych turystyczne archipelagów na Ziemi.

Lofoty położone są około 300 kilometrów na północ od koła podbiegunowego. Od kontynentalnej części Norwegii oddziela je szeroka cieśnina Vestfjord, stanowiąca w rzeczywistości zatokę Morza Norweskiego, klinem wcinająca się w Półwysep Skandynawski. W skład Lofotów wchodzą cztery większe wyspy (?y): Austv?g?y, Vestv?g?y, Flakstad?y, Moskenes?y oraz setki mniejszych, w tym większości bezludnych.

Stare góry, młody krajobraz

Niezapomniane wrażenie Lofoty robią zwłaszcza na turystach przybywających tu drogą morską ? na pokładzie promu z Bod? lub na liniowcu Hurtigruten, płynącym ze stolicy Nordlandu do Stamsund na wyspie Vestv?g?y. Monumentalna bariera górska, zwana popularnie Ścianą Lofotów, zdaje się wyrastać prosto z morza. Wyrzeźbione przez lodowiec ostre i poszarpane szczyty sprawiają wrażenie jakby muru nie do pokonania. A jest to mur nie byle jaki! Góry Skandynawskie, zbudowane głównie z granitów i gnejsów, należące do najstarszych masywów na kontynencie europejskim. Ich powstanie wiąże się z ruchami górotwórczymi sprzed około pół miliarda lat!

Tak urozmaiconą i wyraźnie zarysowaną rzeżbę góry zawdzięczają jednak ostatniemu zlodowaceniu, które objęło znaczną część północnej półkuli i zakończyło się ?zaledwie? dziesięć tysięcy lat temu. Po wielkich masach lodu pozostały również silnie rozczłonkowana linia brzegowa z licznymi osłoniętymi zatoczkami oraz malownicze fiordy, wdzierające się często kilkadziesiąt kilometrów wgłąb każdej z wysp. Dzięki takiemu ukształtowaniu terenu Lofoty sprawiają wrażenie dzikich, niedostępnych. I w znacznym stopniu takimi są.

Ze szczególną ?pieczołowitością? lądolód obszedł się z wyspą Moskenes, położoną na zachodnim krańcu archipelagu. Wyłaniające się wprost z morza grzbiety górskie rozdzielone są głębokimi jeziorami i fiordami. Niemalże pionowe ściany skalne wznoszą się nawet do 1600 metrów ponad poziom wody. Nic więc dziwnego, że często porównywane są do scenerii Śródziemia z powieści Tolkiena.

Ponad tysiąc lat panowania dorsza

Norweg-rybak ? nigdzie indziej w kraju określenie to tak silnie nie odzwierciedla rzeczywistości jak tu, na Lofotach. Dzisiątki kutrów rybackich wypełniają każdą, nawet niewielką zatoczkę. Rozwieszone sieci spotkać można niemal przed każdym domem a znakiem rozpoznawczym Lofotów stały się malowane na czerwono lub żółto drewniane domki na palach, zwane rorbu. Tradycyjna rybacka chata rorbu stała się ostatnio niezwykle popularnym miejscem noclegu. Dlatego wiele z nich, pierwotnie raczej spartańsko wyposażonych, zostało zmodernizowanych pod kątem wymogów współczesnej turystyki. Domek rorbu można wynająć niemal w każdym zakątku archipelagu, posiadającym własną przystań. Niektóre z nich zachowały jeszcze swój pierwotny, surowy charakter, a przebywając w środku odnosi się wrażenie, żeczas cofnął się o sto lat.

Wprawdzie w wodach północnego Atlantyku w pobliżu Lofotów poławia się halibuty, karmazyny, czarniaki czy łupacze, to jednak od ponad tysiąca lat miejsce to jest prawdziwym królestwem dorsza. Od czasu ustąpienia lodowca dziesięć tysięcy lat temu cała historia osadnictwa na Lofotach wiąże się z połowami tej ryby, która w okresie od stycznia do kwietnia masowo wpływa na tarło do cieśniny Vestfjorden. W XII wieku doskonale wykorzystywali to wikingowie, a król ?ystein nakazał budowę pierwszych rorbuer dla rybaków przybywających tu z całego wybrzeża. Na dorszu bogacili sie władcy, kupcy, to na nim swoją potęgę zbudowało hanzeatyckie Bergen, stając się europejskim centrum dorszowej logistyki. Ale bogacili się również lokalni rybacy, którzy każdego dnia wyciągali z sieci kilkanaście ton drogocennego towaru.

Tradycja połowu dorsza przetrwała do czasów współczesnych. Każdej zimy na Lofoty ściąga potężna flotylla ponad 30 tysięcy kutrów, by przez parę miesięcy oddawać się bezwzględnej walce z żywiołem i rybą. Wieczorami cały archipelag żyje opowieściami z morskich wypraw, w porcie kutry szykują się do kolejnych rejsów a kuchnie podają świeże m?lje ? potrawy z mięsa dorsza, kawioru i wątroby.

Lofoty to również jedyne miejsce na świecie, gdzie warunki klimatyczne pozwalają na suszenie ryb w tradycyjny sposób ? na drewnianych stelażach rozstawionych w portach, przed chałupami lub na płasko wyniesionych wzgórzach. Pod koniec lutego i w marcu lasy drewnianych konstrukcji wypełniają się zwisającymi kaskadowo rybimi tuszami. Po tygodniach suszenia powstanie z nich sztokfisz ? jedno z najbardziej znanych i cenionych na całym świecie wcieleń dorsza, znanego także jako bacalao (po hiszpańsku), bacalhau (po portugalsku) i bacalla? (po włosku). Powstają tu także klipfisze, które są i suszone, i solone. A wszystko ?made in Lofoten?,

Atrakcyjne przez cały rok

Każdego lata tysiące turystów pokonują setki kilometrów, by móc choć na moment znaleźć się w jednym z najpiękniejszych regionów północnej Europy. Prawdziwy charakter wysp można poznać jednak poza sezonem, kiedy mają tu miejsce tradycyjne połowy dorsza. I właśnie ten okres szczególnie poleca redakcja Zewu Północy. Problem jednak w tym, że przypada on w samym środku zimy. I to wszystko kilkaset kilometrów za kołem podbiegunowym, czyli tam, gdzie dzień jest krótki albo w ogóle go nie ma. W tym miejscu należy obalić mit północnej Norwegii jako skrajnie nieprzyjaznej krainy. Wprawdzie lofocka zima może dać się we znaki nie tylko ze względu na zdarzające się tu niskie temperatury, opady śniegu, silne wiatry i sztormy, ale dzięki sąsiedztwu ciepłych wód klimat jest tu znacznie łagodniejszy, niż wskazywałaby na to szerokość geograficzna. Słowem, nie taki diabeł straszny. A wszystkie te niedogodności z pewnością wynagrodzi widok zorzy polarnej, którą na Lofotach zobaczyć można dość często. Doskonałe możliwości obserwacji tego zjawiska występują zwłaszcza na północnych wybrzeżach archipelagu. Dość powiedzieć, że swoje miejsce znalazło tu prywatne obserwatorium zorzy polarnej ? bodaj jedyne na świecie, która zajmuje się pronozowaniem jej występowania. A wszystko w otoczeniu budzących grozę stromych szczytów górskich, których ośnieżone stoki sprawiają wrażenie niesamowicie plastycznych.

Lato potrafi także zaskoczyć. Bywają miejsca, kiedy w blasku grzejącego słońca można wylegiwać się na jednej z kilku piaszczystych plaż nad turkusowymi wodami oceanu. Skojarzenia z Karaibami jak najbardziej na miejscu. Nietypowy na tę szerokość geograficzną klimat Lofoty zawdzięczają ciepłemu Prądowi Zatokowemu, który obmywa północno-zachodnie rubieże Europy aż po Morze Barentsa i archipelag Svalbardu. Lata wprawdzie rzadko bywają upalne, ale pogoda wcale nie przypomina tej, którą równie często co niesłusznie kojarzymy z Arktyką. Liczba słonecznych dni porównywalna jest do tych na polskim Wybrzeżu i jedynie dość często padający descze może nieco dokuczyć przyjezdnym.

Górzyste wyspy stanowią raj dla wędrowców. Liczne szlaki, często wymagające mozolnych wspinaczek, dają okazję do podziwiania wspaniałych panoram. To ulubione tereny rekreacyjne nie tylko dla Norwegów, ale również turystów z całego świata. Jak mówi lokalny slogan reklamowy: tu jedynie aparat fotograficzny nie będzie miał wakacji. I to o każdej porze roku!

Na końcu świata i... alfabetu

Niezależnie od tego, jakim środkiem transportu dostaniemy się na Lofoty, wyraźna zmiana w krajobrazie widoczna jest od pierwszego spojrzenia. Z pozoru niedostępna Ściana Lofotów kryje w sobie zaciszne jeziora i fiordy, nad którymi rozłożyły sie niewielkie wioski rybackie. To one są pradziwymi perłami archipelagu, doskonale wpisującymi się w kulturowy obraz regionu. Część z nich, ze względu na swój unikatowy, zachowany od stuleci charakter, objęte została pilotażowym projektem dotyczącym utrzymania norweskich tradycji budownictwa drewnianego. Dotyczy to przede wszystkim Hennigsv?r i Nusfjord.

Administracyjną stolicą Lofotów jest Svolv?r na wyspie Austv?g?y, będące jednocześnie największą osadą i portem na wyspach. Trudno jednak tu mówić o jakiejś metropolii. Miasto liczy niecałe 4500 mieszkańców. Przypływają tu promy i statki wycieczkowe z lądowej części Norwegii, przywożąc każdego lata tysiące turystów. Zanim wyruszą na penetrację wysp, część z nich odwiedza niezwykłe muzeum wojenne, gdzie zgromadzone są unikalne pamiątki związane z II wojną światową. Bardziej wytrwali wspinają się na szczyt, zwany ze względu na swój kształt ?Kozą ze Svolv?r? (Svolv?rgeita), skąd rozpościera się bajeczna panorama miasta i okolic.

Prawdziwe oblicze Lofoty jednak ukazują stopniowo tym, którzy zdecydują się podróżować wzdłuż głównej drogi E10. W pobliskim Kabelv?g zobaczyć można największy drewniany kościół na Lofotach (drugi pod względem wielkości w Norwegii), który może pomieścić nawet do 1200 wiernych. Śladem średniowiecznej działalności wikingów jest także świetnie zorganizowane muzeum Lofotr w Borg. Zrekonstruowano tu siedzibę lokalnego władcy, która do dziś robi wrażenie swoimi rozmiarami.

Najbardziej wytrwali podróżnicy, którzy pokonają całą niezwykle malowniczą E10, dotrą na wyspę Moskenes. To tutaj znajdują się bajkowo wręcz położone osady jak Reine, Hamn?y czy S?rv?gen ? wioski rybackie, które przez dziesiątki lat nic nie straciły na swoim uroku. Przy okazji warto wspiąć się na szczyt Reinebringen, z którego widok na okolicę pełną szkierów i poszarpanych szczytów należy do najpiękniejszych w Norwegii.

Na końcu drogi leży miejscowość o nazwie ? ze wspaniałymi dwoma muzeami poświęconymi przetwórstwu ryb. To już koniec cywilizowanego świata. Ciekawostką jest fakt, że litera ? jest również ostatnią literą w norweskim alfabecie. Stąd już pieszo możemy przewędrować jeszcze osiem ? dziesięć kilometrów przez dzikie tereny, by stanąć na krańcu Moskenes. I przyjrzeć się burzliwym wodom Moskstraumen (Moskenestraumen) ? jednego z najsilniejszych prądów morskich świata z potężnymi wirami, które odegrały straszliwą rolę na kartach słynnej powieści Juliusza Verne?a 20 tysięcy mil podmorskiej żeglugi.

Co warto zobaczyć?

  1. Wyspa Moskenes (Moskenes?ya) ? absolutny hit krajobrazowy Lofotów! Setki szkierów oddzielonych malowniczymi zatoczkami. A wszystko na tle majestatycznych szczytów wyrastających prosto z morza. Uroku dodają kutry rybackie i wielorybnicze, kołyszące się na wodach zatok, drewniane stelaże przeznaczone do suszenia dorsza i czerwone domki rybackie na palach ? rorbuer
  2. Hennigv?r ? nazywana często ?Wenecją Lofotów? wieś rybacka jest nie tylko najpiękniejszą, ale również największą osadą tego typu na wyspach. O popularności tego miejsca wśród turystów świadczy liczba statków wycieczkowych przypływających do Hennigsv?r, która w okresie letnim przewyższa liczbę kutrów rybackich.
  3. Muzeum wojenne w Svolav?r ? niewielkie, ale pełne niezwykłych eksponatów prywatne muzeum, w którym wojna przedstawiona jest od strony codziennego życia. Bogactwo znajdujących się tu przedmiotów oraz ich unikatowość biją na głowę wiele innych tego typu placówek na świecie.
  4. Lofotr ? Muzeum Wikingów w Borge ? największe i najczęściej odwiedzane muzeum na całym archipelagu. Dzięki rekonstrukcji budynku wikińskiego wodza można poznać tu wiele szczegółów z życia w czasach walecznych Normanów.
  5. ? i Lofoten ? wioska na końcu świata! Niezwykłe Norsk Fiskev?rsmuseum poświęcone przetwórstwu ryb, w tym produkcji tranu, oraz Lofoten T?rrfiskmuseum ? Muzeum Sztokfisza, są magnesem przyciągającym tysiące turystów rocznie. Hitem jest zdjęcie z tabliczką nazwy miejscowości: ?.
  6. Widok na Reine ze szczytu Reinebringen ? najbardziej znany, ale również jeden z najpiękniejszych widoków na Lofotach.
  7. Moskstraumen ? jeden z największych i najniebezpieczniejszych prądów pływowych i wirów na świecie. Opisywany m.in. przez Juliusza Verne?a i Allana Edgara Poe?a. Z Reine organizowane są wycieczki statkiem do tego miejsca.
  8. Piaszczyste plaże Vik, Utakleiv i Unstad ? położone na północnych brzegach wyspy Vestv?g?y, zostały uznane przez magazyn National Geographic za jedne z najbardziej romantycznych miejsc na świecie. Drobny piasek i turkusowa woda często przypomina karaibskie klimaty. Tylko temperatura wody nieco niższa...
  9. Obserwatorium zorzy polarnej w Laukvik ? unikalny obiekt nie tylko w skali Norwegii. Prowadzony przez parę Holendrów Polarlightcenter jest prawdopodobnie jedynym miejscem na świecie, gdzie przygotowuje się prognozy odnośnie wystąpienia zjawiska zorzy polarnej na obu półkulach. Tutaj, na Lofotach, zorza polarna prezentuje się nadzwyczaj okazale.
  10. Nusfjord ? jedna z najmniejszych wiosek rybackich, która jednak ze względu na swoje położenie i zachowania tradycyjnej architektury drewnianej została objęta programem ochrony pod patronatem UNESCO.
  11. Obserwacje orłów morskich i orek ? wprawdzie jesienno-zimowe odwiedziny orek w wodach Vestfjordu są coraz rzadsze i trzeba mieć szczęście, by je zobaczyć, jednak niezwykłych wrażeń mogą dostarczyć rejsy na obserwacje morskich orłów.
  12. Połowy wędkarskie ? jedne z najbardziej atrakcyjnych na świecie akwenów do morskiego wędkowania. To m.in. z Lofotów pochodzą rekordowe okazy halibutów, dorszy i zębaczy.

Autor: Tomasz Duda
Magazyn: Zew Północy Lato 2011